Dziennik pokładowy jako handout: ostatnie wpisy przed ciszą

Statek znaleziony w dryfie bez żywej duszy ma jednego świadka, i jest nim dziennik. Gracze czytają go tak, jak czytałaby go ekipa ratownicza: najpierw spokojne wpisy o wietrze i pozycji, potem linijki, w których zaczyna się zmieniać charakter pisma.

Czas, pozycja, pogoda, uwagi

Nagłówek strony podaje statek, kapitana, rejs i numer strony. Pod nim każdy wpis to wiersz w czterech kolumnach: data i godzina, pozycja, wiatr i pogoda oraz uwagi, tyle, ile zmieści strona, a u dołu podpis kapitana. Na wierzch idą dopiski ołówkiem, kółka i skreślenia.

Cztery dzienniki: szkuner rybacki z Gloucester z 1928 roku, który wyłowił dzwon, karaka we flaucie na morzu odbijającym nie te gwiazdy, frachtowiec, który zabrał pojemnik z wraku, i stacja badawcza na Antarktydzie, w której otwór wiertniczy jest ciepły. A4 w 300 DPI. Kapitanat, który wpisał statek do księgi, to Rejestr, a depesza o jego zaginięciu to Telegram.